Ręków w kajakach

W niedzielę, trzynastego września, po raz kolejny spotkaliśmy się w gronie rodzin ED. Tym razem w Miliczu, na rodzinnym spływie kajakowym doliną Baryczy. Wyprawę zorganizowały rodziny, nauczające dzieci w domu, zapisane do szkoły w Rękowie, ale w spływie uczestniczyły również zaprzyjaźnione rodziny z edukacji domowej z innych placówek

Dwie przyczepy załadowane kajakami, które „tatowie”  pomogli wyładować i zwodować. Początkowy odcinek trasy okazał się dość płytki – prawie wszystkie kajaki grzęzły na mieliźnie. W kilku miejscach musieliśmy przeciągnąć kajaki po piachu – po kostki w wodzie. Bardzo pomógł amerykański rękowianin – Mike. Jak już wszedł do wody, to przeciągał kolejno kajaki, nawet po kilka jednocześnie. Mike niedawno przyleciał z USA, gdzie mieszka nad samym oceanem. Oznajmił, że bycie mokrym to norma.

Niebawem dotarliśmy do niewielkiej  przystani – ostoi konika polskiego, a tam piknik. Totalna integracja i socjalizacja. Rozmowy, zabawy, karmienie koni, wspinaczka na drzewa oraz wędkarstwo pod wodzą Michała.

Struchleliśmy, gdy dwa konie zaczęły podgryzać się i przepędzać nawzajem. Na szczęście nasi „zaklinacze koni” – Sylwia i Hubert, stanęli na wysokości zadania. Rozrabiaki uciekły jak niepyszne.
Wymienialiśmy się tak doświadczeniami jak i jedzeniem. Kacper częstował  ekologicznymi pomidorami, a Staszek przepysznym ciastem, upieczonym przez mamę Basię. Z pełnymi brzuchami i zrelaksowani wróciliśmy na wodę.

W dalszej części trasy nie trzeba było już wysiadać z kajaków, choć powalone konary i drzewa stanowiły kolejne wyzwanie dla kajakarzy i piękne urozmaicenie szlaku. Po drodze spotkaliśmy „kajakostopowiczkę”.  Jako prom posłużył kajak Huberta i Marcela.

Dzieciom podczas spływu udało się wypatrzeć młodą wydrę, czaple siwe oraz żaby i pijawki. Zróżnicowana linia brzegowa, łąki, na zmianę z lasem, rozlewiska i wąskie przejścia pomiędzy zwalonymi drzewami pozwalają nazwać tę trasę bardzo malowniczą.

Spływ zakończyliśmy przy jazie w Sułowie. Wszyscy  wspólnie wyciągnęli kajaki na brzeg, i załadowali na przyczepy.  Kierowcy zabrali się wraz z kajakami po samochody, a dzieci z Magdą zajęły się budową kamiennych tam z kamieni tuż za jazem.

W drodze powrotnej zajechaliśmy jeszcze na herbatkę do Sosnówki, gdzie umówiliśmy się na kolejne – tym razem „astronomiczne” spotkanie rodzin rękowskich tj. obserwację zaćmienia superksiężyca, oraz  warsztaty historyczne dla poszukiwaczy skarbów (nareszcie udało się zlokalizować właściciela profesjonalnego wykrywacza metalu!).

Komentarze

Komentarze z FB

2015-09-14T19:33:49+00:00 Wrzesień 14th, 2015|Edukacja domowa|Możliwość komentowania Ręków w kajakach została wyłączona