Kajakowe przygody, czyli jak nie wpaść do wody

Żeby przeżyć niezwykłą przygodę nie trzeba podróżować daleko. Wystarczy ładna pogoda, ciekawe miejsce i przede wszystkim doborowe towarzystwo. Na szczęście grupa Rodzin z Rękowa nie mogła narzekać na brak żadnego z tych elementów. Wyprawa wyruszyła z Milicza. Wszyscy dzielnie pomagali zwodować kajaki. Potem przy wtórze śpiewów „Row, row, row your boat” wyruszyliśmy na spotkanie przygody. Dla części z nas była to pierwsza wyprawa a więc świetna lekcja współpracy i koordynacji ruchów.

Pierwszy przystanek – Ostoja Konika Polskiego. Konik Polski to sprytne zwierzę, a także złodziej plecaków z kanapkami. Na otarcie łez pozostały pistacje i niezwykłe przyrodnicze znaleziska.

Ale najbardziej niezwykły okazał się przystanek na łące tuż przy miejscu docelowym naszego spływu (z czego oczywiście nie zdawaliśmy sobie sprawy). A w Sułowie banda dzieci wzięła się wartko do pracy.

Było też wspólne czytanie książek (zdjęć brak). Aż dziw bierze, że wszyscy mieli siłę śpiewać przy ognisku do późnych godzin nocnych. A repertuar był różny, oj różny :) Łącznie z domowym przedszkolem :).

Następnego dnia raźno ruszyliśmy odwiedzić konie z wielkim zapasem marchewki. Nawiązywały się przyjaźnie, a dzieci same zorganizowały sobie warsztaty fotograficzne, architektoniczne, szachowe, czy muzyczne. Reszta niech pozostanie tajemnicą.

Komentarze

Komentarze z FB

2017-02-03T21:57:57+00:00 Sierpień 29th, 2013|Edukacja domowa|Możliwość komentowania Kajakowe przygody, czyli jak nie wpaść do wody została wyłączona