RekowSzkola 
Edukacja Domowa ogólnie Forum Edukacji Domowej (dawniej Airbot) / Edukacja Domowa ogólnie /

odszkolnić edukację domową (po spotkaniu środowiska rekowskiego)

Autor technikkudelski
Użytkownik
#1 | Posted: 17 Paź 2015 13:23 
Całkiem niedawno miało miejsce arcyciekawe spotkanie rodzin skupionych wokół Rękowa a poświęcone organizacji pracy oraz planowaniu zajęć w warunkach Edukacji Domowej. Przebieg dyskusji podczas tego spotkania skłania mnie do podzielenia się kilkoma uwagami. Tamtą rozmowę zdominowały zagadnienia natury organizacyjnej, problematyka realizacji podstawy programowej, rozplanowania materiału, rozkładu dnia, przygotowania do egzaminów, form pracy z dziećmi itp., W stopniu niewystarczającym jak sądzę, wybrzmiał najistotniejszy aspekt homeschoolingu, o którym chciałbym teraz powiedzieć z perspektywy rodzica formalnie prowadzącego ED od ponad sześciu lat i którego córki nie spędziły w szkole ani jednego dnia w charakterze regularnych uczennic.
Rozpoczynając edukację w domu istotnym problemem jest przezwyciężenie uszkolnienia.
Uszkolnienia rodziców!!!
Rodziców, którzy na ogół podporządkowują się rytmowi szkolnemu, systemowi ocen szkolnych, relacjom do szkolnych form. Stopnie z egzaminów, czerwone paski na świadectwach, wygrane konkursy.
Tamta dyskusja była świetną ilustracją jak ciężko oderwać się od schematu szkoły, jak łatwo przyjmujemy pozornie oczywiste rozwiązania systemowe. Proponuję odmienne podejście a poniższe uwagi, kieruję głównie do rodziców dopiero rozpoczynających przygodę z ED bądź rozważających jej podjęcie.
Odbierając zgodę na prowadzenie edukacji domowej, prawie zawsze pojawia się w nas poczucie odpowiedzialności przed systemem. Czy podołamy egzaminom? Czy nasze dzieci nie będą odstawały od rówieśników?
A warto inaczej.
Namawiam do radykalnego oderwania się od systemowego kalendarza (szkoła-wakacje-szkoła-wakacje), szkolnego rozkładu materiału, szkolnego systemu ocen. Przyjęcie tych szkolnych zasad jest pójściem na łatwiznę, zaprzepaszczeniem niepowtarzalnej szansy. Rozpoczynając edukację warto sobie uświadomić, że przed nami sześć (bądź nawet siedem) lat wspólnej przygody tak emocjonalnej jak i intelektualnej w gronie najbliższych. Że istnieje pewna ciągłość – od urodzenia. Warto też sobie uzmysłowić własną odpowiedzialność ale przed dzieckiem, które jest w najlepszym okresie rozwoju intelektualnego, które może już nigdy potem nie będzie tak inteligentne, chłonne, bystre i ciekawe świata. Te siedem lat stanowi niepodzielny, integralny okres naszych wspólnych relacji. Nie musimy dopasowywać ich do metrum szkolno-systemowego. Tyle ogólników.
Jaka jest sytuacja? W sporym uproszczeniu - całkiem niezła.
Obowiązuje nas
a/ opanowanie podstawy programowej
b/ zdawanie egzaminów z opanowania tejże podstawy
Ci, którzy zapoznali się z podstawą, wiedzą, że jest to elementarny zakres wiedzy i umiejętności, które i tak generalnie chcielibyśmy aby nasze pociechy zanim ukończą 12 lat - opanowały (mam świadomość kolejnego uproszczenia).
Odpuście sobie rytm z-klasy-do-klasy. Zaplanujcie własny.
W Polsce mamy możliwość swobodnego rozkładania procesu opanowania najpierw w zakresie edukacji wczesnoszkolnej (1-3) a potem w kolejnych trzech latach. Rozkładajcie tak, jak Wam wygodnie, wybierajcie to co Was interesuje i kiedy Wam pasuje. Wakacje można mieć przez cały rok albo wcale. Czasem lepiej (i taniej) wyjechać na wyprawę w kwietniu a popracować w lipcu.
Odpuście system ocen szkolnych!
Te wszystkie celujące i paski. Po kilku latach pies z kulawą nogą się nimi nie zainteresuje.
Wystarczy cesarzowi co cesarskie.
Dopiero test szóstoklasisty jest pierwszym egzaminem, który ma jakiekolwiek znaczenie (i to pod warunkiem powrotu do systemu – w przeciwnym wypadku będzie nim dopiero matura);
Dla potrzeb ED, przez sześć lat wystarczy uzyskiwanie ocen dopuszczających.
A co mówi regulamin: "uczeń rozwiązuje (wykonuje) z pomocą nauczyciela zadania teoretyczne i praktyczne typowe, o niewielkim stopniu trudności, ale nie spełnia wymagań, zawartych w podstawie programowej, co może stwarzać poważne trudności w dalszym kształceniu."
Takie wymagania można wypełnić niejako "z marszu". Edukacja domowa jest tak wydajna, że przeskakuje się szkolne "dopuszczające" wymagania. Mamy u siebie czerwone paski i celujące a dziewczynki dowiadują się o egzaminach w przeddzień.
Szanujcie dany Wam czas. Do świetnego zdania testu szóstoklasisty wystarczy około półroczny okres przygotowań (warto zerknąć na repetytoria). Nie dotyczy to oczywiście matematyki i polskiego ale też nie zwracam się do ekscentryków planujących cztery działania arytmetyczne czy naukę pisania i czytania dopiero na pełnoletniość.
Ogromne znaczenie ma wybór szkoły. Musi to być placówka, która rozumie i potrafi w praktyce realizować zasadę, że w edukacji domowej to rodzic przejmuje faktyczną odpowiedzialność i kontrolę; że na rodzicu spoczywa cały ciężar i wszystkie obowiązki. Potrafi dopasować realia systemowe do konkretnej rodziny, konkretnego ucznia. Coraz to pojawiają się na różnych forach informacje o szkołach tzw. przyjaznych ED. Od pewnego czasu z czystej ciekawości wydzwaniam z pytaniem o ich zasady i wymagania. Treść tych rozmów litościwie pominę. Ciężko znaleźć właściwą placówkę. Nieodmiennie polecam Ręków. Nowicjuszom zdecydowanie odradzam te wielkie "zasłużone - renomowane". No chyba, że chcecie z jednego systemu w drugi system.
Bardzo byłbym ciekaw opinii tak praktyków, sceptykow jak i sympatyków. Tak dopiero planujących jak i już realizujących ED.

Edukacja Domowa ogólnie Forum Edukacji Domowej (dawniej Airbot) / Edukacja Domowa ogólnie / odszkolnić edukację domową (po spotkaniu środowiska rekowskiego) Top
Twoja wypowiedź Click this icon to move up to the quoted message
 

  Zapomniłem hasła  
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
  Forum Edukacji Domowej (dawniej Airbot)