Notice: Undefined index: l_previousPage in /home/awardz01/domains/rekowszkola.org/public_html/forum/bb_functions.php on line 207

Notice: Undefined index: l_nextPage in /home/awardz01/domains/rekowszkola.org/public_html/forum/bb_functions.php on line 209
O WYŻSZOŚCI DOMANA NAD MONTESSORI I VICE-VERSA
RekowSzkola 
Edukacja Domowa ogólnie Forum Edukacji Domowej (dawniej Airbot) / Edukacja Domowa ogólnie /

O WYŻSZOŚCI DOMANA NAD MONTESSORI I VICE-VERSA

Autor technikkudelski
Użytkownik
#1 | Posted: 17 Cze 2013 19:09 
Muszę przyznać, że jakoś rozumiem Krzysztofa i Magdalenę (ale nie spodobał mi się ich ton) – pamiętam jak gruntownie zdeprecjonowano, obrzydzono określenie EKO bądź ekologiczne. Byle producent badziewia– wstawiał na opakowaniu EKO – i już chciał zgarniać kasę – uważając pewnie nabywców na ciężkich frajerów. Teraz co drugie przedszkole to Montessori (kasa??) a Doman pewnie nie zdawał sobie sprawy jak dziwne produkty będą Mu przypisywane. Absolutnie nie chcę odnosić się do propozycji Moniki N-C. Nie potrafię jej ocenić - wierzę, że może być doskonała, oferowana z najlepszymi intencjami. Mówię o ogólniejszym zjawisku. Tamta wymiana zdań nasunęła mi kilka refleksji dotyczących modnych a czasem "przypadkowo" sakramencko kosztownych pomysłów edukacyjnych (kupowaliście produkty montessoryjne?) . Ile w tym komercyjnego zamysłu, mody, a ile rzeczywistej wartości. Czy Albert Einstein pijał wodę metodą Dennisona? Czy jakiś "wielki" stał się większy dzięki Domanowi? Czasami odnoszę wrażenie, że sprzedają nam jakiś kit, fajans. Te wszystkie towarzystwa, certyfikaty, specjalne sprzęty, unikatowo kolorowane zabawki. Rytuały, zasady. Jakiś zakon purystów, który powoduje, że K.K. niegrzecznie odnosi się do M.N-C. Wiem, trochę przejaskrawiam (może nie trochę) ale naprawdę niekiedy odnoszę wrażenie jakiegoś humbugu. Genialna, wszystkowiedząca Maria Montessori i genialny Glenn Doman. Gdzie są niezależne badania? Kto to sprawdził? Po co uczyć kilkumiesięczne dziecko czytania? Co ono wyczyta? Kot-mama-domek-kupka? Albo liczenie. A może to szkodliwe? Może najpierw obrazki! Wiadomo jak jest w sporcie – nie wolno rozpoczynać pewnych ćwiczeń przedwcześnie bo powstaną (nieodwracalnie) złe nawyki. Kto zacznie pływać pieskiem będzie miał kłopot z delfinem.
Ja sam wymyśliłem domanienie – gdyż wpadłem na zasadę "fun only" – są świadkowie (prawda karen?). Reszta to sztafaż!!! Z kolei M.M. wydaje się zbiorem zupełnie zdroworozsądkowych zaleceń. Moja ś.p.Babcia Maria (chłopka bogoryjska) nic nie wiedziała o specjalnych przedszkolach i super-ekwipmencie a wyszło, że Ona nie gorsza od tamtej włoskiej Marii. No to jak to jest? Kwestia mody czy realne wartości?

Autor Anonimowy
#2 | Posted: 17 Cze 2013 21:57 

Autor JarekWa
Anonimowy
#3 | Posted: 17 Cze 2013 22:22 
Szarpnąłeś się na bardzo głęboki temat. Jak piszesz jest mnóstwo podróbek, które oblepiają się dobrze sprzedającą się nazwą i nieliczne, które na prawdę ortodoksyjnie starają się podążać ścieżką wytyczoną przez twórcę idei.
Jeśli dziecko umie się uczyć w tempie nieosiągalnym dla dorosłego (obrazy, dźwięki, analogie, fizyka, abstrakcja), to można to:
1) wykorzystać do zalania dziecku głowy papką medialną (bajki, zawiłe zabawki, pozbawiające wyobraźni, czy gry)
2) upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: jak patrzy się na ścianę i widzi zegarek, to powiedzieć mu, że to zegarek. Od tego momentu zostało n-1 razy do czasu, kiedy dziecko wdrukuje w głowę symbol zegarka.

I chyba o to chodzi, żeby wykorzystać czas na wypełnienie dziecku czymś co jest wartościowe, miast 'pustymi kaloriami'.
Nie oceniam twórców powyższych materiałów, bo mam nikłe pojęcie o obydwu wiodących ideach, ale jest to forma dania możliwości. Jeśli ktoś włożył w to swój wkład, to należy to uszanować i samemu ocenić, czy to co stworzył jest wartościowe, czy nie. Jeśli rodzice uznają, że warto wyłożyć te x złotówek w to coś, to czemu nie? Kupno nie jest za tyle ile coś jest warte, tylko tyle ile ktoś jest za nie gotów zapłacić.

Autor Anonimowy
#4 | Posted: 17 Cze 2013 23:04 
technikkudelski

Autor lasche
Użytkownik
#5 | Posted: 17 Cze 2013 23:49 
A prawda pewnie jest gdzieś po środku. Spory o słuszność idei będą wszędzie tam gdzie tylko spotka się dwoje ludzi :) W sumie co nas obchodzi jakie tryndy panują na rynku. We mnie największy jest zawsze strach czy ja dobrze wybieram dla mojego dziecka :) A to artykuł w podobnym obszarze Cieszyńska vs Doman.

http://foch.pl/foch/1,132042,13840428,Doman_czy_Cieszynska___wyprobowalam_dwie_najpop ularniejsze.html

Autor technikkudelski
Użytkownik
#6 | Posted: 19 Cze 2013 18:34 
Z grubsza (i po bandzie) w procesie Edukacji Domowej Doman szkodzi a nie wykluczone, że M.Montessori również (Cieszyńskiej nie wspomnę).
Mój pogląd jest przede wszystkim intuicyjny, oparty na własnym doświadczeniu (rozumiejąc ograniczoność i wady jednostkowych przykładów)
Edukacja Domowa to szczególny rodzaj nauki i wychowania w oparciu o niepowtarzalną relację rodzinną.
To nie jest szkoła w domu, nauczanie domowe z guwernantką/korepetytorem bądź nic-nie-robienie.
Rodzice wraz ze swoimi dziećmi (w różnych konfiguracjach) poznają świat. Czynią to tak "jak im w duszy gra", zgodnie ze swoja wrażliwością, kreatywnością, dopasowując do bardzo indywidualnych warunków. Nie ma znaczenia wiek, wykształcenie, zawód czy tzw. wiedza psychologiczno-pedagogiczna rodzica. To poszukiwanie własnych rozwiązań i uczenie się na własnych błędach.
Twarde – (za M.Budajczakiem) – wyniki badań wskazują na brak jakiejkolwiek relacji pomiędzy kwalifikacjami i wykształceniem rodziców a sukcesem w tego typu edukacji. Ergo – Jan Kowalski własne dzieci w domu nauczy nie gorzej niż Glenn Doman a Maria Malinowska nie ustąpi innej Marii M. W czym widzę "szkodliwość" owych koncepcji tamtych wybitnych ludzi właśnie dla nas - homeschoolerów? W zakładaniu gorsetu, w zwalnianiu rodzica od kreatywności, od własnego poszukiwania, twórczego –wspólnego z dzieckiem – myślenia. "No przecież robię MONTESSORI!! Edukacja Domowa zakłada indywidualizm. Wyobraźmy sobie, że w kilku tysięcy domach ED dzieci pracują na jednakowych montessoryjnych pomocach! Wg jednakowych wzorców i schematów. Albo "leci" Domanem.
Dlaczego szkodzą? Bo zamiast zaufać własnej kreatywności, zamiast uważnie obserwować i poznawać własne niepowtarzalne dziecko własnym ułomnym ale niepowtarzalnym sposobem skłaniamy się do sztancy w sztafażu mnóstwa banałów bądź komunałów (co jak wiadomo nie jest tożsame) o genialności dziecka, szacunku dla małego człowieka itp.itd.
Opowiem z własnego podwórka. Starszą córeczkę uczyliśmy czytać "cieszyńską". I wyszło piknie. Kartki ładne, kolorowe – dodatkowo pościągałem powiększone z chomika (ale zapłaciłem!). No fajnie - Jagoda płynnie czyta. Przy młodszej postanowiliśmy sprawdzić czy nie potrafimy lepiej. I potrafiliśmy!!!
Ze starych podręczników podstawówkowych (wydatek 5PLN) wycinaliśmy obrazki i wspólnie z Jagienką robiliśmy karty do czytania "dla Azy" (na pomysł z kartami wpadłem bez pomocy prof. Cieszyńskiej) . Jagna decydowała a my wpisywaliśmy co kto mówi (świnka, rolnik, traktor itp.)– odpowiednie kwestie i dźwięki. Może zbyt dużo było bąków, pryków i kup, ale Jagna potrzebowała jedną czwartą czasu siostry na opanowanie czytania. A więc w ED "cieszyńska" szkodzi. Zamiast wspólnie z dzieckiem znaleźć, wypracować własny sposób – mamy gotowca. Niezłego – ale gotowca. Ileż zmarnowanych okazji i szans edukacyjnych! Blog lasche bardziej inspirujący od gotowych pomocy naukowych.

http://laschejunk.blogspot.com/search/label/EDUKACJA

Jestem fanem Domana i Montessori. Uważam, że są genialni. W moim domu, dla moich dzieci ja również jestem genialny. A moja żona najgenialniejsza!!! Samodzielnie, nie znając ich dokonań doszliśmy do rewolucyjnego wniosku NAUKA PRZEZ ZABAWĘ JEST LEPSZA OD NAUKI BEZ ZABAWY! FUN ONLY! Nie wolno nudzić, należy stosować zasady zdrowego rozsądku a w dodatku dobrze by było gdybyśmy kochali własne dzieci. Potem dowiedziałem się, że to wcześniej odkryli G.D. i M.M.
Czy Doman szkodzi? Myślę, ze może zaszkodzić. Zbyt kiepsko znam langłidż. Nie do końca rozumiem znaczenie 2000 kluczowych dni. Czemu nie 1900 albo 2100? ( zauważyłem, że dzieci – jak to ludzie – potrafią się nieprawdopodobnie różnić. Jedno zaczyna mówić w wieku jednego roku a drugie – trzyletnie – milczy. I co z tego?). Ale znowuż zdrowy rozsądek oraz intuicja zadają kolejne pytania. Po co uczyć czytania czy liczenia w tak młodym wieku. Natura nam to odradza. Jeden berbeć chce czytać a drugi Bambo ucieka na drzewo. Moje córeczki funkcjonują w zupełnie odmiennych rytmach. Jedna piła mleczko przez trzy lata a druga "odstawiła" się już po sześciu miesiącach. Psycholog podczas badania starszej dopytywała się czy przeszła fazę raczkowania – bo to ważne. A więc pewnie nie należy pominąć. Nikomu przy zdrowych zmysłach nie przyjdzie do głowy przedwczesne uczenie chodzić. A przecież można wystrugać jakieś szpatułki, laseczki – przywiązać do małych nóżek i ...wstawaj, biegaj, czytaj licz. A ja nie dowiedziałem się jak funkcjonuje percepcja małego człowieka. Czy jego mózg nie powinien najpierw się "napatrzeć" nie czytać bo nabierze złych – szkodliwych nawyków. Czy to sabotażyści w polskich szkołach odradzają naukę czytania przedszkolaków?
Ci co uczyli się muzyki doskonale pamiętają jak zabraniano grania byle jak-byle grało. Jak ważny jest nawyk odpowiedniego ustawiania dłoni, palców itd.
Albo w sporcie: był okres gdy triumfy święciła polska reprezentacja piłkarska młodzików. Łoili zagranicznych rówieśników ile wlezie. Ale potem zatrzymywali się w rozwoju. Za wcześnie "czytali" zamiast ćwiczyć ogólnorozwojówkę , ustawiać stopę itd. Dlatego wczesna cudowność – czytanie-liczenie-granie jest dla mnie nieoczywiste (z wyłączeniem Mozarta).
Trochę się rozpisałem a zupełnie nie wspomniałem o kwestiach komercji, mody, podążaniem za tryndami.

Edukacja Domowa ogólnie Forum Edukacji Domowej (dawniej Airbot) / Edukacja Domowa ogólnie / O WYŻSZOŚCI DOMANA NAD MONTESSORI I VICE-VERSA Top
Twoja wypowiedź Click this icon to move up to the quoted message
 

  Zapomniłem hasła  
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą tutaj pisać. Zaloguj się przed napisaniem wiadomości albo zarejstruj najpierw.
 
  Forum Edukacji Domowej (dawniej Airbot)